czwartek, 26 czerwca 2014

Grupa wsparcia dla sympatyków rękawów a'la gigot czyli pierwsza suknia do Ojcowa.




Jako, że już najwyższy czas na rozpoczęcie kompletowania garderoby na Ojców (szczególnie, że mam jeszcze dwie suknie na Złote Popołudnie do uszycia), zabrałam się za pierwszą suknię. Kupiłam na nią śliczny materiał (za całe 8 złotych! Jak sobie tylko pomyślę ile bym wydała na tyle materiału w sklepie z tkaninami... A jeszcze zostało mi trochę na np. caraco), opracowałam wykrój z książki ,,Wykroje ubiorów od XVI do XIX wieku" Marii Gutkowskiej-Rychlewskiej i zabrałam się do szycia. Wybrałam ten pierwszy z dwóch wykrojów datowanych na ok. 1820 rok (falbanki na dekoracje wzięłam jednak z drugiego). Książkę można znaleźć na chomikuj, facebookowej grupie Wdzięczna i Powabna i wydaje mi się, że kilka wykrojów zamieszczała na swojej stronie pani Katarzyna (kajani.pl).

Według wykroju powinnam zrobić aż trzy zakładki, u mnie wystarczyła jedna (z obu stron- summa summarum dwie)
Rękawy wyszły nadspodziewanie duże co bardzo mnie cieszy. :)

Mała rada (chociaż może to była wina mojego niedopatrzenia): dodajcie sobie kilka centymetrów długości więcej, ponieważ nie pokryły mi się połówki- żeby nie było niespodzianki. 

Moja maszyna dostała kręćka i zaczęła szyć bardzo nierówno i urywać nitkę (a może to wina tańszych nici?), więc lwią część stanika musiałam szyć ręcznie.
Tył stanika w pozycji leżącej
Przód.

Niewyraźne zbliżenie: chciałam pokazać szwy ręczne, które wychodzą mi coraz lepiej. 

Dzisiaj ukończyłam spódnicę z tego samego wykroju co góra.
Części są jeszcze nie połączone (będą połączone paskiem jak u sukni na górze posta).
Pod spodem oczywiście halka sznurkowa.
Bardzo podoba mi się ten dekolt! Dyskretny a jednak.


Jedynymi ozdobami sukienki będą koronkowe mankiety:

Tym razem koronka ,,poprawna" bawełniana.

I falbanki u dołu. Jeszcze w fazie robienia:

Jeśli zastanawiacie się co się stało z pasiastą anglezą:
To wisi sobie na razie na wieszaku i czeka na dekoracje. Porzuciłam ją w iście Leonardowym stylu, niewykończoną pod wpływem kwiatowego materiału-po prostu nie mógł dłużej czekać! :D

Zwyczajowo podręczę jeszcze trochę Złotym Popołudniem, ponieważ mam już całkiem skrystalizowane plany na suknie. Trwam przy postanowieniu z latami 90 XIX wieku. Myślałam, że nigdy nie uszyje nic z tego okresu (to chyba jedno z najczęściej pisanych zdań w naszym gronie), ale ostatecznie przekonał mnie do tego pewien serial. Serial, o którym trudno cokolwiek powiedzieć, może oprócz tego, że kostiumy są po prostu pięknie i chociaż dla nich można zacząć go oglądać. ,,Penny Dreadful" (jestem pewna, że wiele z Was o nim słyszało) zainspirował mnie do kompletu, który nosić będę przez większą część imprezy, czyli zwykłego stroju dziennego składającego się z spódnicy, koszuli i żakietu. Długo się głowiłam co mogłabym uszyć. Niby to sierpień, ale pogoda ma w zwyczaju bardzo kaprysić i obawiałam się, że nie może być tak pięknie jak wszyscy oczekujemy, potrzeba więc bezpiecznego zestawu na słońce i chłodniejszą pogodę. 
A więc planuję: (większą część bielizny mam)
*spódnicę- ze starego dobrego wykroju: klik. Trzymam się zasady ,,nie ma trenu nie ma zabawy"
*koszulę- lekką, najlepiej dokładnie taką jaką ma: Eva Green w Penny Dreadful
*okrycie na chłodniejszą pogodę, niestety uzależniona jestem od ilości materiału, który zostanie po uszyciu spódnicy myślę o: Bolerku, ale marzę o tym żakiecie.
Na bal obnoszę się z uszyciem tej sukni: 
 Materiał mam, z wykrojem trzeba pokombinować, zobaczymy co z tego będzie.
                                            Na zestaw spacerowy mam też materiał i fajny gadżet (jeśli go jakoś dopasuje będzie trochę steampunkowo). Tym gadżetem jest odnaleziony w second-handzie melonik:
W tle wzorzysty materiał na spódnicę i aksamit. Myślę, że wymieszam je: z aksamitu będą trójkątne kliny spódnicy, z wzorzystego materiału pozostałe prostokąty. Da mi to nieco więcej materiału na żakiet.

Wydaje mi się, że wyszedł baardzo długi post. :) Ponowię, więc jeszcze tylko zaproszenie na Złote Popołudnie i się żegnam. 
Życzę powodzenia przy przygotowywaniu własnych garderób! :)

czwartek, 12 czerwca 2014

Regencyjno-osiemnastowieczne postępy.

Obiecałam sobie cotygodniowe posty i staram się tego postanowienia dotrzymać. :) Więc dzisiaj o bieliźnie regencyjnej, która jest na ukończeniu i postępach przy szyciu pasiastej robe a'la anglaise.

Najpierw o gorsecie-long stays. Praca nad nim szła dość gładko, z wykrojem uporałam się w kilka kwadransów, z szyciem nieco ponad tydzień. Jak już wcześniej pisałam usztywniłam go boczkiem od podkładki pod talerze i sznurkiem do wieszania bielizny (wszystko ma drugie życie :)). Postanowiłam dodatkowo ozdobić gorsecik mało skomplikowanym haftem, który podpatrzyłam na pintereście (jak na złość nie mogę znaleźć tego gorsetu!), dodatkowo żeby dodać stays polotu zastosowałam wiązanie, które wygląda na bardzo skomplikowane, a okazuje się zaskakująco łatwe do zrekonstruowania. 
Stays są uszyte z 2 warstw grubej bawełny (wierzchnia biała w nieregularne paseczki, w środku resztka materiału z moich pocket hoops) i brzoskwiniowej podszewki.
Kilka zdjęć, niestety nie miał mnie kto sfotografować, więc musiałam sobie radzić sama:
Przód (listwę można wyjmować, ułatwia to pranie)

Detal-haft

Ostatnie dwa oczka wiąże się ,,normalnie", dlatego, że trudno było je ,,złapać", żeby wszystkie równomiernie ściskały.

I środek, z którego jestem bardzo dumna, że wyszedł tak schludnie :)

W ostatnich dniach dokończyłam również halkę sznurkową, dorobiła się zapięcia:
Bardzo polubiłam haftki jak widać :)

Oraz pantalony, a właściwie jeden pantalon, drugi jest jeszcze niegotowy :)
Wykończenie.


Potrzebuję jeszcze tylko koszulki do sukni wieczorowej pozwalającej na odkrycie ramion. 

Wczoraj gdy skończyłam walkę z pantalonem zabrałam się za dopasowywanie wykroju robe a'la anglaise do swoich wymiarów. Korzystałam z tych dwóch: Wykrój 1  Wykrój 2.
Nie jest zbyt skomplikowany, więc poszło mi z tym gładko.
Jeszcze tego samego dnia wykroiłam ,,mock-up" z materiału, który jest jednocześnie podszewką anglezki.
Dzisiaj wykroiłam górę z właściwego materiału i doszyłam spódnicę:


Tył, zdjęcie świetnie oddaje kolor materiału :)

Tym razem sama przyznam, że zaskoczyło mnie to jak szybko mi poszło :)

Gdyby ktoś jeszcze przegapił: zapraszam na  Złote Popołudnie, szczegółowe informacje i galeria inspiracji (niedługo się wzbogaci) na Złote Popołudnie- strona. Naprawdę chcę Was wszystkich zobaczyć! :)


Pozdrawiam! :)

wtorek, 3 czerwca 2014

Bielizna późnoregencyjna i kilka słów o moich planach.

Jako, że do Ojcowa planuję zabrać prawdziwie dziewiętnastowieczną garderobę  (suknie poranne, dzienne, spacerowe, wieczorowe, z zastępem pantalonów, koszul i wszystkiego bez czego dama się nie obejdzie) to zaczęłam kompletować bieliznę już teraz. :)
Wybrałam lata 1824-1829 czyli końcówkę regencji, czasy naszych listowych bohaterek, ciekawy pomieszany okres. Zobaczyłam na pintereście (i blogu kajani :)) kilka sukni z tego okresu i zauroczyły mnie :)

Z bielizną jestem już na półmetku, zostało ,,tylko" ręczne wykończenie (i haft!) gorsecika i wykończenie halki sznurkowej :)

Long stays jest na razie mało reprezantacyjne, ale widać jakie będzie ,,jak dorośnie" :D


Jako busku(? tak się to odmienia?) użyłam resztki z podkładki pod talerze z której robiłam sznurówkę. :)
A tu corded petticoat jeszcze nie wykończona. Czy ktoś wie ile one miały w obwodzie w tych latach? Moja ma 1.70 i wydaje mi się za duża. :(
Na stays i halkę zeszło jedno opakowanie... sznurka do wieszania bielizny! :D Świetny pomysł mojej mamy- 10 mb sznurka wyniosło mnie 3.50 zamiast 15+ przesyłka :)

Kilka moich ulubionych sukien, które mam nadzieję odtworzyć: (wklejam linki żeby nie wydłużać posta zdjęciami)


I jeszcze na chwilę powrócę do 18 wieku, z paskami:

(Moje małe zakupy: pasiasty materiał na robe a'la anglaise i wzorzysty na suknię inspirowaną męską garderobą, a może nawet coś męskiego...)



Pasiasty 18 wiek

Chciałam Wam zdradzić tajemnicę, ale jednak się spóźniłam! Dotyczyła ona miejsca i czasu tegorocznego Złotego Popołudnia, które polecam Waszej uwadze (będę na 200% i mam nadzieję spotkać reprezentację Krynoliny!). Odbędzie się w niezwykłym miejscu, polecam obejrzeć stronę pałacu! Piękny.
Więcej informacji: Złote Popołudnie

Polubiłam się ostatnio z końcówką 19 wieku, więc w duchu tego czasu utrzymam swoje suknie (polecam mieć dwie jak prawdziwa wiktoriańska dama, wieczorem odbędzie się bal!)
Jedną planuję mieć prostą w stylu TEJ (dostałam piękny materiał!), balowa jest konkretniejsza: KLIK
Pozdrawiam!