czwartek, 31 lipca 2014

Strój złożony z inspiracji (lata 1890)+bielizna 1890.




Dlaczego strój złożony z inspiracji? Dlatego, że WSZYSTKO prędzej czy później okazało się nawiązaniem do jakiegoś serialu.


Ale na pierwszy ogień: bielizna:
Żeby było szybciej i żeby zużyć mniej materiału uszyłam kombinację koszula+pantalony, bardzo popularną w latach 90. Inspirowałam się tym, a wyszło mi tak: 
długo myślałam nad tym jak rozwiązać problem nogawek, przecież nie mogę się cała rozbierać, żeby pójść do toalety, więc rozcięłam koszulkę wzdłuż przez środek, aż do ,,tyłka" i dodatkowo rozcięłam nogawki od wewnętrznej, nie wiedziałam na ile to jest poprawne, aż tu dzisiaj trafiłam na szczątki oryginalnej kombinacji! :) Jak widać niezależnie ,,wynalazłam" prawidłowe rozwiązanie.
Na kombinację ubieram gorset:
Wahałam się czy ubierać gorset, ale zadecydował o tym wygląd talii z, i bez gorsetu, w całym stroju. To wygląda dużo lepiej :)
Następnie halka, ta sama, którą uszyłam do sukni edwardiańskiej:
Do wersji dziennej podpinam tren :)

Teraz dzienny strój. Starałam się dokładnie odwzorować koszulę panny Ives z serialu ,,Penny Dreadful" (u góry posta), myślę, że ogólnie mi się udało, choć nie podoba mi się, że różnicę koloru czarnej koronki (rękawy) tak bardzo widać. Gdy robiłam zdjęcia, koszuli brakowało guzików u kołnierza i rękawów, dlatego tak śmiesznie ,,latają". EDIT: Zapomniałam się pochwalić, że koszula jest w 100% szyta ręcznie :D (Tak regencję szyj na maszynie, lata 90 ręcznie)

Zapomniałam obrócić fotki ups. ;D

Detal rękawa.

Do tego ubieram spódnicę, którą pokazywałam w poprzednim poście: 
(Dostałam taką ładną pasującą torebeczkę)
Dopiero po jakimś czasie zobaczyłam, że wzorki na spódnicy są bardzo podobne do pewnej tapety. Przypadek?
Do dopełnienia stroju zrobiłam kapelusz z woalką (upinam woalkę przy szyi kameą kościotrupkiem, dałam jakiś steampunk, żeby nie było :D).
Zainspirowało mnie do tego kilka rycin i przepiękny kapelusz Lei  z ,,Cheriego". Co dało efekt jak powyżej. :)

Wersja balowa będzie gotowa jeszcze w tym tygodniu: 
-spódnica jest już całkiem skończona,

-stanik jest już w fazie wykańczania i dekoracji, dzisiaj drapowałam asymetryczną białą bertę:
Jutro jeszcze czerwona z tego samego materiału co  reszta sukni. 
Dla przypomnienia, szyję  suknię :) 

PS.Zaczęłam kochać chwosty! Ostatnio zrobiłam już dwa, zrobię jeszcze więcej do ozdobienia balowej reticule :)
Pozdrawiam :)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Romantyczne lata 20. XIX wieku.


                                

Długo zwlekałam z napisaniem tego posta, a nie powinnam, wybaczcie jednak, bo w tym tygodniu naprawię ,,postowe" zaległości i napiszę jeszcze jeden :)

W tamtym tygodniu, w sobotę, miałam okazję uczestniczyć w niezwykłym wydarzeniu, o którym szerzej rozpisały się Gabrielle i Porcelanka. Zabrałam do Szczyrzyca trzy suknie: Pet en l'airchemise a'la reine dla siostry i nową suknię z lat 20. Ubrałam ją wtedy pierwszy raz w całości (pozszywana góra z dołem) i zakochałam się w niej! Jest bardzo wygodna i dokładnie taka jak ją sobie wyobrażałam. Szyło mi się ją łatwo i nie popełniłam zbyt wielu błędów, jeden to haftki przyszyte za blisko brzeżków paska, które widać na tych zdjęciach, ale które są już poprawione.
Pod spodem mam koszulkę, gorsecik (których nie miałam na pokazie, bo nie zdążyłam uszyć kolejnej koszulki) i halkę sznurkową nadającą pożądany kształt spódnicy.

Przód

Tył (widać haftki)

Huśtawka! (Nie chciało mi się ubierać pończoch) Widać halkę  :)
Do kompletu mam jeszcze haftowaną chusteczkę i bonnet, nie ubierałam go do tych zdjęć, za to na zdjęciach ze Szczyrzyca jest:


   Postanowiłam zrobić mały tutorial robienia guziczków obciągniętych materiałem, pewnie są jakieś na internecie, ale pomyślałam, że to fajny gadżet, nawet do współczesnych ubrań i może się komuś przydać :)
Najpierw wycinamy z materiału kółeczko (ja dla bezpieczeństwa wycięłam dwa razy większe od guzika)

Zaginamy brzegi do środka i przyszywamy
Zaszywamy guziczka. Tworzy się ,,stopka", którą przyszyjemy do materiału jak w zwyczajnym guziku.
Przyszywamy i voila! 

Teraz przesuwamy pokrętło machiny czasu o 70 lat i skupiamy się na moich postępach, na Złote Popołudnie 
mam już:
-kombinację (koszula+pantalony)
-gorset
-halkę
-spódnicę dzienną
-prawie skończoną koszulę 
-70% spódnicy balowej
-stanik sukni balowej w dość zaaansowanym stadium szycia
+dodatki: rękawiczki (spacerowe i balowe), biżuteria, torebeczka do zestawu dziennego, kapelusz, wachlarz balowy.

Może niektórzy z Was nie wiedzą, ale KRYNOLINA również będzie miała swoje pięć minut na złotym popołudniu, już niedługo pojawi się wzmianka w zakładce Aryści. :)

Good Morning readers from other country! I want invite you to amazing event in Brzesko: Golden Afternoon. :)

środa, 9 lipca 2014

Złoto-popołudniowe postępy.

Dzisiaj będzie o postępach w przygotowaniach na Złote Popołudnie, ale przed tym należy wspomnieć o ukończonej sukni dziennej z 2 dekady dziewiętnastego wieku:
(Stopo co ty tu robisz?! :D)

Było duużo szycia ręcznego: wykończenie stanika, przyszycie paska do spódnicy potem paska do stanika i dekoracja dołu. Idzie mi z tym coraz szybciej i sprawniej :) 
Jestem z niej bardzo zadowolona, bo szyło mi się ją stosunkowo łatwo, nie popełniłam żadnych strasznych błędów i pięknie się układa (zarówno góra i dół, dzięki ,,blankom"-zanim je zmarszczyłam wyglądały dokładnie tak :p). 
Tył jest zapinany na guziczki, pasek na haftki, w tym miejscu chciałam dodać mały tutorial robienia zgrabnych guziczków pokrytych materiałem, ale uznałam, że post byłby jednak za długi, więc możecie się go spodziewać, jak zrobię osobny post o tej sukni z przyzwoitymi zdjęciami  ,,na ludziu" (jak to się popularnie przyjęło mówić). 

Przeskakując o 70 lat do przodu, postępy też są. Mam już spódnicę:
(Oczywiście ma mały trenik)
I halkę. Szyłam ją z czarnej satyny (co mnie podkusiło żeby kupić takie paskudztwo). Wygląda koszmarnie, dlatego postanowiłam z niej zrobić płaszcz Dartha Vadera dla brata: 
Koszmarna czyż nie? (Znowu stopa)

I tu pojawia się poważny dylemat natury moralnej: mam halkę edwardianską, wystarczy podpiąć tren i jest idealna, ale czy ją ubierać? W końcu Złote jest w sierpniu.

W porywie uszyłam też bum pad z resztek wszystkiego co znalazłam pod łóżkiem. Jest przesłodki:
Jak widać :D

Wczoraj jak robiłam te zdjęcia kapelusz wyglądał tak:
Dzisiaj wygląda tak: 
Magia!
Z rzeczy skończonych byłoby na tyle, z rzeczy niedokończonych, zaczętych i niekochanych mam koszulę, wzorowaną na koszuli panny Ives z serialu Penny Dreadful.
Na razie zszyty mam tylko tył (ręcznie bo bałam się, że moja szalona maszyna zniszczy mi koronki, nad którymi siedziałam może godzinę i mieszałam, żeby ładnie złapały kolor przy farbowaniu), prezentuje się tak: 
Zdjęcie brzydkie, niezbyt przejrzyste, ale po bokach i u góry jest biała koronka jak w oryginale, pod koronką leży sobie biała podszewka, którą jednak przyszyję.
Tu (tym razem maszynowo szyte) zaszewki/pliski na rękawy.

Z bardziej kochanych rzeczy: w poniedziałek dotarły do mnie gadżety zamówione specjalnie z okazji Złotego: 
Trochę wiktoriańsko, trochę steampunkowo.

Pozdrawiam z domowej suszarni róż kapeluszowych: 
W tle empikowy kalendarz z Muchą.

O, zapomniałabym, proszę o pomoc dla pani Anny Nurzyńskiej, więcej informacji, na jej blogu: 
For my dear readers from other country, english site: PLEASE HELP

Pozdrawiam! :)