piątek, 15 sierpnia 2014

Popołudnie Złote, suknia czerwona- czyli próba obiektywnej relacji niezwykłego wydarzenia i kilka słów o nowej sukni.




Porcelanka i panna Wrońska
                                     

 Ostatnio uświadomiłam sobie (z pomocą :)), jak bardzo niekonsekwentnie postępuję, budując napięcie przed piknikiem, a po nie pisząc o nim tutaj ani słowa, więc zostawiłam na chwilę przygotowania do wyjazdu i postanowiłam napisać krótką relację. Myślałam, że po tygodniu od imprezy będę potrafiła napisać coś bardziej konstruktywnego niż: ,,Aaale było cudownie!!!", ale się niestety myliłam :D Niech zdjęcia mówią za siebie.


Dwie Karoliny na jednym zdjęciu (z Domową Kostiumologią)

Oprócz wyraźnych grupowych zdjęć postanowiłam wybrać kilka rozmazanych, jak wspomnienia z tego nia ;)
(W tle Gabriela i Maqda)
                                     

U góry:GabrielaPorcelankaPanna Wrońska, Ja, Magda
Na dole:Niegdysiejsza, DorotaKarolinaMs NellyKoafiurzystkaGosia
Jak każda prawdziwa dama postanowiłam przebierać się trzy razy dziennie. (Pierwsza część imprezy w brązowej dziennej sukni z lat 40 z pracowni Fundacji-organizatorów pikniku.)

Mogę mówić co chcę, ale ubranie brązowej sukni (oprócz tego, że ją bardzo lubię), było powodowane względami, które w przyzwoitym towarzystwie nie powinny wyjść na światło dzienne: pod spodem miałam sznurkową bieliznę późnoregencyjną, którą zaprezentowałam w Krynolinowym pokazie bielizny! :)



Po pokazie postanowiłyśmy pozwiedzać pałac i powstało jeszcze kilka grupowych zdjęć:

Po ubraniu się w moją właściwą suknię dzienną niestety musiałyśmy się rozdzielić (ja poszłam pełnić chlubne zajęcie wprowadzania nowych gości do pałacu, dziewczęta poszły oglądać występ Szkoły Tańca Jane Austen). Gdy już porządnie zgłodniałyśmy (nawet damy czasem jedzą :)), a ja zostałam zmieniona przez dwie urocze damy, rozłożyłyśmy koce i kosze piknikowe. Nareszcie mogłyśmy rozkoszować się specjałami przygotowanymi przez każdą z panien (i pań). :)
Nie obyło się oczywiście bez rozmów z innymi uczestnikami pikniku, poznania nowej towarzyszki spotkań, poznania smaku sławy (:D) i wielu wygłupów.

Ja alias Miss Clara Emily Kendall i Patrycja vel. Miss Prudence Ophelia Danford :)

Trochę wygłupów, czyli ja w dziwnej pozie (łydeczka musi być!) reklamująca absynt/bimber rocznik 1891 z Bimbrowni Porcelany.

Czas upłynął szybko (zbyt szybko) i już już musiałyśmy się przebierać na bal. Po moim debiucie (cóż za emocje), oczywiście zrobiłyśmy kilka zdjęć:
Cała ekipa krynoliny na przepięknych reprezentacyjnych schodach pałacu.
Secesja (ja w mojej sukni prosto z Paryża)

Po balu niestety większość dziewczyn musiała się spieszyć do swoich powozów. Ja z Panną Wrońską i Porcelaną, mogłyśmy pójść jeszcze na krótki spektakl wampiryczny, po którym ,,spokojna" Panna Wrońska pokazała swoją prawdziwą twarz (niestety nikt nie zrobił nam zdjęć gdy tańczyłyśmy walca w świetle księżyca!) :)

I to niestety koniec! Z krynoliną spotkamy się jeszcze w Ojcowie, ale cały rok będę musiała czekać na kolejną możliwość spędzenia całego dnia w wiktoriańskim świecie!


 Pozdrawiam :)