sobota, 13 września 2014

Spencer jacket-1824.

Hej! Niestety nie pojechałam do Ojcowa :( Jak widać mam małe szczęście do krynolinowych spotkań :(
Jednakże nie przegapię okazji do zaprezentowania swojej (niepełnej) garderoby.

Hey! This is my first post in english :)  Please understand :)
Unfortunately i can't go to Krynolina event in Ojców. But i want show you my late-regency wardrobe ;)

Szmizetka: szyłam na podstawie zachowanych szmizetek z tego okresu, miałam mało materiału, więc musiałam iść na skróty, wykrój jest baardzo kombinowany :D

Chemisette: based on original 1820's chemisette. My pattern.

Moja wielka duma: spencerek, według przerobionego wykroju Gutkowskiej-Rychlewskiej na płaszczyk z 1811 (wystarczyło przedłużyć, zmodyfikować tył pleców i powiększyć rękawy), szyty w całości ręcznie! :D 
Materiały też niezbyt odbiegające od prawideł: podszewka bawełniana, dekoracje z aksamitu bawełnianego, wierzchnia warstwa z pięknego materiału w listki: 70% bawełny, 30% poliestru! Dziurki na guziki obszyte bawełnianą muliną (dziurka na aksamicie) i bawełnianym kordonkiem (pozostałe). 
Detale:

Spencer jacket: based on pattern from Gutkowska-Rychlewska ,,Story of fashion" book on lady's coat circa 1811's with a small modification. In 100% handsewn (i'm really like this!). Fabrics: cotton lining, decorations- cotton velvet, outer layer in beautiful but unhistorical fabric: 70% cotton and 30% polyester.
                                                                          Details:
Tył: (bardzo mi się podoba, wszystko jak powinno być: cofnięte rękawy, krój pleców)

Back: (i love it:)


Dekoracja tyłu inspirowana: 1 :) i 2 :). Jak widać coś poszło bardzo nie tak :D

Decorate inspired by: this and this. As you can see something went wrong :D

Detail of sleeves.



Środek
Inside


I moje nowe materiały:
aksamit bawełniany na princeskę, poniżej próba określenia koloru. (na środku)

My new fabrics: cotton velvet for this dress.
Bawełniana pikowana pościel we wzór Toile do Jouy na 18 wieczną zimową spódnicę.

And quilted cotton (Toile de Jouy) for 18th century winter skirt.


Pytanie na koniec: gdzie leżą ,,granice rekonstrukcji"? Czy prawie rekonstrukcją można nazwać mój spencer? Poważna Rekonstruktorka pyta :)

Pozdrawiam :)
PS. Spodziewajcie się Sew Along princesski :)
PS2. Jestem pewna, że narobiłam mnóstwo błędów w angielskim tekście :P


Greetings! :)
PS. Expecting the Sew Along for a princesse line dress :)
PS2. Please forgive me mistakes ;)

środa, 3 września 2014

Let's play murder... czyli zabawa w rozszyfrowywanie sukni.


Mniej więcej z takim nastawieniem, podchodziłam do tego posta i do trudnego zadania jakim jest odtworzenie sukni na podstawie kilku zdjęć z filmu, który do końca nie powstał.
Mowa o nowej produkcji del Toro, która zapowiada się bardzo obiecująco, a sama obsada i kilkanaście zdjęć, które można znaleźć w internecie sprawia, że nie mogę się go doczekać. Nosi tytuł ,,Crimson Peak" a o fabule wiadomo tylko jedno zdanie z imdb, ale kto by się tym przejmował?
Same zagadki, bo zbyt wiele nie wiadomo nawet o czasie akcji, oprócz tego, że to końcówka XIX wieku-jedna bohaterka nosi princeskę, druga koszulę z ogromnymi rękawami i szeroką spódnicę z połowy lat 90- retrospekcje czy po prostu taka wizja? Jedyne co można dodać do kostiumów, to to, że są przepiękne i dopasowane, w każdym szczególe. (Przepiękny pasek Mii)
Suknia, w której ja się zakochałam (i analiza, której była przedmiotem bardzo długich rozmów z Magdą) to czarna natural form Jessici 
Niewiele było mi potrzebne do ostatecznego przekonania się do princesse! 

Chciałabym od razu przejść do omawiania samej sukni, ale nie odmówię sobię kilku słów o bieliźnie.
Maniakalnie zbierając wszelkie przydatne informację (przy okazji wypytując Elę o ilość materiału potrzebnego do tego typu sukni, dziękuję :)) prawie w całości zaplanowałam suknię od strony szyciowej.
Jak wiadomo na ,,pierwszy ogień" powinna pójść koszula (piszę, że powinna, bo u mnie, zawsze jest na końcu :D). Tym razem zaszaleję i uszyję ją ,, bogato" jak tu. Mam już nawet przygotowany ładny karczek, z bawełnianej koronki i szydełka, wypruty z jakiejś bluzki.
Potem gorset, nie wiem czy go uszyję, zależy to od finansów, ale marzę, żeby w końcu uszyć taki późno dziewiętnastowieczny. Wybrałam już model i wykrój do niego.
Następnie coś co lubimy najbardziej czyli halka! Koniecznie z dopinanym trenem (po Złotym już wiem co to znaczy pranie halki) Wykorzystam ten wykrój, nieco go modyfikując: skrócę znacznie tył i zamiast tego dorobię dopinany tren. 
Zależnie od efektu jaki uzyskam, możliwe, że dodam jeszcze jakieś wzmocnienie tyłu w postaci poduszeczki.
Jeśli będzie potrzebny, uszyję też staniczek, gorsecikowy, ale raczej do zestawu balowego, który też planuję :)
Teraz to co widać:
Żakiet: z nim poszło mi najłatwiej. Najpewniej jest to prosty żakiecik typu  tego w środku, ale z tyłem zakończonym ,,w jaskółkę". Użyję tego wykroju, przekształcając tył. 
                                                            
                                                                      Przód
Żakiet zapinany jest z przodu na guziki, jak typowy spacerowy żakiet z tego okresu, ozdobiony listkami. Wydaje mi się, że do ich wykonania można użyć takiej tafty, używając ząbkowanych nożyczek.


Tu widać tył ozdobiony listkami
 Jako ozdoby mamy: koronkowy kołnierz i mankiety, czerwoną różę i chwościki. Nic trudnego :) Choć listków trochę się boję...

Spódnica+tunika: to najtrudniejsza część, bo na żadnym zdjęciu nie widać wyraźnie tyłu sukni. Wiadomo, że pod spodem najpewniej jest spodnia spódnica, z czarnej tafty (?) ozdobiona plisą u dołu, na to nałożona jest tunika, o ile z przodu widać, że jest dość typowa: zmarszczony prostokąt materiału, ozdobiony plisą najpewniej z takiego samego materiału co spódnica spodnia i chwościkami.
O tyle nie wiadomo co się dzieje z tyłem. Nie widać dokładnie jak tuniczka z tyłu jest długa: na pierwszym zdjęciu widać wyraźnie, że do ziemi, ale na niektórych wydaje się dłuższa (z Magdą stwierdziłyśmy, że mogła być podpięta do wersji spacerowej?), gdzieniegdzie też widać, że, część aplikacji, które powinny dekorować rąbki tuniczki, są znacznie wyżej więc, skłaniam się ku opcji z drapowaniem/podpinaniem tuniczki.
Ryciny podają kilka możliwych opcji:
Jak ta niebieska
Drapowanie (podszewka z materiału spodniej spódnicy wyjaśnia, tą trudność z rozpoznaniem gdzie kończy się tuniczka, a zaczyna spódnica)
Możliwe, jest też coś takiego (jestem pewna, że inspirowali się tą ryciną :))

Możliwa jest jeszcze jedna opcja, która mnie przeraża, a mianowicie wariacja z drapowaniem, jak na rycinie powyżej.

Wracając do kwestii wykroju: do spódnicy użyję tego samego wykroju co do halki, szyjąc oszczędnym sposobem, czyli: część której nie widać z zwykłej białej bawełny, a dół z czarnej tafty.
Chciałabym jeszcze dodać jakiś wystrzałowy historyczny dodatek jak kieszeń na wachlarz/parasolkę :D

I na tym kończy się moja analiza tej sukni, jeśli macie jakieś pomysły, na które nie wpadłam to proszę bardzo napiszcie :)

PS. Cieszę się, że mimo wszystkich uprzedzeń do blogów, założyłam własny, jednak dobrze jest, czasem napisać taki post i mieć nadzieję na burzę mózgów :D

PS2. Przedwczoraj dostałam swoje piękne 5 mb czarnego (w 100% bawełnianego *łzy wzruszenia*) aksamitu, już niedługo praca wre :)

PS3. Kończę szyć (w całości ręcznie! *ponowne łzy*) spencerek, spodziewajcie się opisu wrażeń :)

Pozdrawiam!